Agnieszka przyszła porozmawiać na basen ze swoim tatą, który jest ratownikiem. Po śmierci matki ojciec był najbliższą jej osobą, zwierzała się mu z każdego problemu, a on świetnie jej doradzał, nie zależnie jak sytuacja była trudna. Pocałowała tatę w polik na powitanie i powiedziała :
- Cześć tatusiu. Jak się masz ? - obdarzyła go uroczym uśmiechem.
- Witaj córeczko. Dobrze, ruch dzisiaj jest spory. Będziesz pływać ? - spojrzał na nią zmęczonymi oczami.
Usiadła obok niego na krześle przed siedzibą ratowników, wiedziała, że tata jest już zmęczony, siedział tutaj 5 godzin.
- Tak. Zaraz się pójdę przebierać. Kiedy masz zmianę ? - zapytała troskliwym głosem łapiąc go za ramię.
- Za godzinkę, zdążę cię jeszcze popilnować. - powiedział spokojnym głosem, ale Aga wiedziała, że poczuł z tego powodu ulgę.
- Cieszę się. Ja skoczę się przebrać, a ty się nigdzie nie ruszaj. - pocałowała go w polik na pożegnanie.
- Śmieszne córeczko .. - przemierzył wzrokiem dwa baseny i kamień spadł mu z serca gdy nikomu się nic nie działo.
Agnieszka po błyskawicznym przebraniu wskoczyła do dużego basenu z przyjemnością, gdyż woda była tam chłodna. Na dworze było bardzo gorąco, zaczynały się wakacje, więc temperatura doskakiwała nawet do 38 stopni Celsjusza.
Płynęła właśnie na plecach kiedy zderzyła się z kimś głową. Nie było to przyjemne ból był nie do zniesienia, więc natychmiast zaczęła ocierać to miejsce dłonią z mocno zamkniętymi oczami.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię. - powiedział męskim głosem sprawca wypadku.
Nie znała tego głosu, więc otworzyła swoje duże niebieskie oczy i ujrzała bruneta o brązowych oczach, słodkim uśmiechu i zniewalającym spojrzeniu, ale to na nią nie działało.
- Nie szkodzi, powinnam wziąć inny tor. - nadal tarła miejsce.
- Bardzo cię boli ? Może mógłbym coś zrobić ? - dopytywał się troskliwie.
- Nie dziękuję, nie potrzeba. Ból na pewno zaraz minie. - uśmiechnęła się uroczo.
- No dobrze. To chociaż mógłbym poznać twoje imię ?
- Agnieszka, mam na imię Agnieszka. - odpowiedziała dumnie zerkając na tatę.
- To bardzo ładne imię. - uśmiechnął się - Ja mam na imię Maciek. Jeśli byłoby to twoje pytanie.
- Zapewne zapytałabym o twoje imię, raczej nie jesteś anonimowy. - po tych słowach rozpromieniała.
- Czy mógłbym jakoś zrekompensować ci ten ból ?
- Zabranie mnie do pizzerii jest dobrą karą, ale już nie boli.
- Bardzo się cieszę. Pizzeria to po basenie, zgoda ? - posłał jej uśmiech.
- Zgoda. - odwzajemniła gest.
Rozmawiała z nim, pływała, śmiała się, wygłupiała przez całą godzinę.
- Tato, ja idę z Maćkiem do pizzerii. Wrócę do domu wieczorem, okej ? - spojrzała na tatę wychodząc z pływalni na zewnątrz.
- Dobrze. Ciesz się z tego wolnego wakacyjnego czasu ile możesz. - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, ale wrócę wieczorem, bo chcę przeczytać tą książkę, co ostatnio wzięłam z biblioteki.
- Jak chcesz. Do zobaczenia. - pożegnali się i poszli w przeciwne strony.
- Pan Sławek jest twoim tatom ? - zapytał zaciekawiony Maciek.
- Tak. Czemu pytasz ? - spojrzała na niego zdziwiona.
- Po prostu nie wiedziałem, że ma córkę. - odpowiedział usprawiedliwiającym głosem.
- Ach .. rozumiem.
Rozmawiali również przez całą drogę, Agnieszka stwierdzała, że czuje się przy nim swobodnie i z chwili na chwilę coraz bardziej się do niego przekonuje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz