Doszli do pizzerii Maciek zachowywał się szarmancko, otworzył przed nią drzwi wejściowe, odsunął przed nią krzesło, jakby chciał odpłacić jej za wszystkie krzywdy świata. A najbardziej chciał zrekompensować jej ból jaki wywołał dziewczynie na basenie.
Usiadł na przeciwko Agnieszki z uśmiechem od ucha do ucha.
- Może na początek skoczę po jakiś sok, a potem na spokojnie wybierzemy pizzę ?
- Dobrze. - odpowiedziała patrząc na niego.
- Czarna porzeczka ci odpowiada ?
- Tak - posłała mu uroczy uśmiech.
- Zaraz wracam. - odwzajemnił gest i wstał od stolika kierując się w stronę baru, aby zamówić napój.
Agnieszka wydawała takie wrażenia jakby w tym lokalu była pierwszy raz, a tak na prawdę krępowała się, że naciągnęła go na pizzę.
" Należało mu się, bo bardzo mnie bolało " - pomyślała i po tym zaraz poprawił jej się humor.
Gdy Maciek wracał dostrzegł jak dziewczyna studiuje już menu z tak przezabawną miną, że z trudem powstrzymał śmiech, jak dziewczyna ukazał mu swoją twarz jak już przed nią siedział.
- Co cię tak bawi ? - zapytała zdezorientowana.
- Twoja mina. Zawsze taką masz gdy myślisz nad wyporem odpowiedniego dania ? - zapytał zaciekawiony nalewając sok do dwóch szklanek.
- A żebyś wiedział, że tak. Jestem mistrzem w minach. - odpowiedziała z dumą zanurzając wargę w soku.
- Bez wątpienia przyznam ci rację - uśmiechnął się do niej szeroko.
- A więc jaką pizzę proponujesz ? - zapytała zmieniając temat.
- Polecam z kawałkami kurczaka, jest wyśmienita i jest to moja ulubiona pizza.
- Mi pasuje. - odpowiedziała posyłając mu uroczy uśmiech.
- No to ja skoczę zamówić - odwzajemnił gest i poszedł w tym samym kierunku co przedtem.
Po chwili był już z powrotem. Czekali na pizzę 10 minut wymieniając przez ten czas swoje poglądy, o czym marzą i jakie plany mają na przyszłość.
Agnieszka to piętnastoletnia dziewczyna o niskim wzroście, szczupłej figurze, blondyn włosach i o nasyconych ciemnoniebieskich oczach. miała słodki uśmiech, a przy tym ukazywały się dwa kąciki dodające jej uroku. czyta dużo książek i pija dużo kakao. miała wiele planów na przyszłość i uparcie do nich dążyła. miła, wesoła, energiczna dziewczyna.
Maciek ma piętnaście lat. jest o głowę wyższy od Agi, jest dobrze zbudowany o brązowych włosach i brązowych oczach. chłopak zawsze uśmiechnięty, cieszący się życiem, dążący do swoich celów i spełniający swoje marzenia.
Gdy zjedli pizzę Aga chciała wracać już do domu, ale Maciek wiązał jeszcze niecne plany, że pójdą razem na spacer, ponieważ za wszelką cenę chciał ją bliżej poznać. A Aga nie potrafiła odmówić i poszli w stronę parku rozmawiając o sobie. Po kilkunastu minutach wchodzili już do wonnego, tętniącego życiem parku i mówili o swoich charakterach, przygodach jakie ich spotkały i o ludziach. Dziewczyna nie chciała zdradzić szczegółów ze swojego życia, ale po chwili wyżalała mu się jak najlepszemu przyjacielowi. Powiedziała jak ciężko znosiła śmierć matki, jak trudno jej bez niej.
Śmierć mamy przyszła nagle, gdy miała 13 lat, kobieta była najlepszą jej przyjaciółką i nie wyobrażała sobie bez niej życia, a nagle od losu dostała tak potężny cios, nie spodziewała się tego. Pozbierała się po tym wszystkim dopiero po kilkunastu miesiącach i żyje dalej, mając w sercu swoją ukochaną mamę.
Agnieszka poczuła, że Maciek staje się jej tak bardzo bliski, mimo, że go nie znała chciała powiedzieć mu wszystko co leżało jej na sercu, a chłopak czuł dokładnie to samo.
- Nie chciałem dręczyć cię opowieścią o mojej zmarłej mamie. Przepraszam. - powiedziała ze skruchą patrząc na swoje nogi.
- Nic nie szkodzi. W każdym kiedyś coś pęka. Cieszę się, że mogłem poznać część twojego życia. - złapał ją za ramię.
- Dziękuję - wypowiedziała to słowo szeptem.
- Nie ma za co. Przyjacielem trzeba być.
Spojrzała na niego ze zdziwioną miną, a on się uśmiechnął.
- Powinnam wracać już do domu. - odpowiedziała ze smutkiem.
- Odprowadzę cię, a dałabyś mi swój numer ? - zapytał nieśmiało.
- Tak - podniosła kąciki ust ku górze.
W ułamku sekundy wymienili się numerami telefonów i ruszyli w kierunku domu Agi przy tym rozmawiając. Mieli tyle tematów do obgadania.
Po 10 minutach stali przed blokiem w którym mieściło się mieszkanie dziewczyny.
- Do zobaczenia jutro ? - zapytała z lekkim uśmiechem Agnieszka.
- Tak, do jutra. - uśmiechnął się Maciek na pożegnanie.
Dziewczyna zniknęła za drzwiami bloku.
Zupełnie się nie znali, poznali się przypadkiem, a wspólny spacer odmienił ich punkt widzenia na świat i zostali przyjaciółmi, stając się przy tym dla siebie bliscy.
Od przyjaźni do miłości.
sobota, 22 marca 2014
piątek, 21 marca 2014
Pierwsze spotkanie ..
Agnieszka przyszła porozmawiać na basen ze swoim tatą, który jest ratownikiem. Po śmierci matki ojciec był najbliższą jej osobą, zwierzała się mu z każdego problemu, a on świetnie jej doradzał, nie zależnie jak sytuacja była trudna. Pocałowała tatę w polik na powitanie i powiedziała :
- Cześć tatusiu. Jak się masz ? - obdarzyła go uroczym uśmiechem.
- Witaj córeczko. Dobrze, ruch dzisiaj jest spory. Będziesz pływać ? - spojrzał na nią zmęczonymi oczami.
Usiadła obok niego na krześle przed siedzibą ratowników, wiedziała, że tata jest już zmęczony, siedział tutaj 5 godzin.
- Tak. Zaraz się pójdę przebierać. Kiedy masz zmianę ? - zapytała troskliwym głosem łapiąc go za ramię.
- Za godzinkę, zdążę cię jeszcze popilnować. - powiedział spokojnym głosem, ale Aga wiedziała, że poczuł z tego powodu ulgę.
- Cieszę się. Ja skoczę się przebrać, a ty się nigdzie nie ruszaj. - pocałowała go w polik na pożegnanie.
- Śmieszne córeczko .. - przemierzył wzrokiem dwa baseny i kamień spadł mu z serca gdy nikomu się nic nie działo.
Agnieszka po błyskawicznym przebraniu wskoczyła do dużego basenu z przyjemnością, gdyż woda była tam chłodna. Na dworze było bardzo gorąco, zaczynały się wakacje, więc temperatura doskakiwała nawet do 38 stopni Celsjusza.
Płynęła właśnie na plecach kiedy zderzyła się z kimś głową. Nie było to przyjemne ból był nie do zniesienia, więc natychmiast zaczęła ocierać to miejsce dłonią z mocno zamkniętymi oczami.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię. - powiedział męskim głosem sprawca wypadku.
Nie znała tego głosu, więc otworzyła swoje duże niebieskie oczy i ujrzała bruneta o brązowych oczach, słodkim uśmiechu i zniewalającym spojrzeniu, ale to na nią nie działało.
- Nie szkodzi, powinnam wziąć inny tor. - nadal tarła miejsce.
- Bardzo cię boli ? Może mógłbym coś zrobić ? - dopytywał się troskliwie.
- Nie dziękuję, nie potrzeba. Ból na pewno zaraz minie. - uśmiechnęła się uroczo.
- No dobrze. To chociaż mógłbym poznać twoje imię ?
- Agnieszka, mam na imię Agnieszka. - odpowiedziała dumnie zerkając na tatę.
- To bardzo ładne imię. - uśmiechnął się - Ja mam na imię Maciek. Jeśli byłoby to twoje pytanie.
- Zapewne zapytałabym o twoje imię, raczej nie jesteś anonimowy. - po tych słowach rozpromieniała.
- Czy mógłbym jakoś zrekompensować ci ten ból ?
- Zabranie mnie do pizzerii jest dobrą karą, ale już nie boli.
- Bardzo się cieszę. Pizzeria to po basenie, zgoda ? - posłał jej uśmiech.
- Zgoda. - odwzajemniła gest.
Rozmawiała z nim, pływała, śmiała się, wygłupiała przez całą godzinę.
- Tato, ja idę z Maćkiem do pizzerii. Wrócę do domu wieczorem, okej ? - spojrzała na tatę wychodząc z pływalni na zewnątrz.
- Dobrze. Ciesz się z tego wolnego wakacyjnego czasu ile możesz. - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, ale wrócę wieczorem, bo chcę przeczytać tą książkę, co ostatnio wzięłam z biblioteki.
- Jak chcesz. Do zobaczenia. - pożegnali się i poszli w przeciwne strony.
- Pan Sławek jest twoim tatom ? - zapytał zaciekawiony Maciek.
- Tak. Czemu pytasz ? - spojrzała na niego zdziwiona.
- Po prostu nie wiedziałem, że ma córkę. - odpowiedział usprawiedliwiającym głosem.
- Ach .. rozumiem.
Rozmawiali również przez całą drogę, Agnieszka stwierdzała, że czuje się przy nim swobodnie i z chwili na chwilę coraz bardziej się do niego przekonuje.
- Cześć tatusiu. Jak się masz ? - obdarzyła go uroczym uśmiechem.
- Witaj córeczko. Dobrze, ruch dzisiaj jest spory. Będziesz pływać ? - spojrzał na nią zmęczonymi oczami.
Usiadła obok niego na krześle przed siedzibą ratowników, wiedziała, że tata jest już zmęczony, siedział tutaj 5 godzin.
- Tak. Zaraz się pójdę przebierać. Kiedy masz zmianę ? - zapytała troskliwym głosem łapiąc go za ramię.
- Za godzinkę, zdążę cię jeszcze popilnować. - powiedział spokojnym głosem, ale Aga wiedziała, że poczuł z tego powodu ulgę.
- Cieszę się. Ja skoczę się przebrać, a ty się nigdzie nie ruszaj. - pocałowała go w polik na pożegnanie.
- Śmieszne córeczko .. - przemierzył wzrokiem dwa baseny i kamień spadł mu z serca gdy nikomu się nic nie działo.
Agnieszka po błyskawicznym przebraniu wskoczyła do dużego basenu z przyjemnością, gdyż woda była tam chłodna. Na dworze było bardzo gorąco, zaczynały się wakacje, więc temperatura doskakiwała nawet do 38 stopni Celsjusza.
Płynęła właśnie na plecach kiedy zderzyła się z kimś głową. Nie było to przyjemne ból był nie do zniesienia, więc natychmiast zaczęła ocierać to miejsce dłonią z mocno zamkniętymi oczami.
- Przepraszam, nie zauważyłem cię. - powiedział męskim głosem sprawca wypadku.
Nie znała tego głosu, więc otworzyła swoje duże niebieskie oczy i ujrzała bruneta o brązowych oczach, słodkim uśmiechu i zniewalającym spojrzeniu, ale to na nią nie działało.
- Nie szkodzi, powinnam wziąć inny tor. - nadal tarła miejsce.
- Bardzo cię boli ? Może mógłbym coś zrobić ? - dopytywał się troskliwie.
- Nie dziękuję, nie potrzeba. Ból na pewno zaraz minie. - uśmiechnęła się uroczo.
- No dobrze. To chociaż mógłbym poznać twoje imię ?
- Agnieszka, mam na imię Agnieszka. - odpowiedziała dumnie zerkając na tatę.
- To bardzo ładne imię. - uśmiechnął się - Ja mam na imię Maciek. Jeśli byłoby to twoje pytanie.
- Zapewne zapytałabym o twoje imię, raczej nie jesteś anonimowy. - po tych słowach rozpromieniała.
- Czy mógłbym jakoś zrekompensować ci ten ból ?
- Zabranie mnie do pizzerii jest dobrą karą, ale już nie boli.
- Bardzo się cieszę. Pizzeria to po basenie, zgoda ? - posłał jej uśmiech.
- Zgoda. - odwzajemniła gest.
Rozmawiała z nim, pływała, śmiała się, wygłupiała przez całą godzinę.
- Tato, ja idę z Maćkiem do pizzerii. Wrócę do domu wieczorem, okej ? - spojrzała na tatę wychodząc z pływalni na zewnątrz.
- Dobrze. Ciesz się z tego wolnego wakacyjnego czasu ile możesz. - odpowiedział z uśmiechem.
- Tak, ale wrócę wieczorem, bo chcę przeczytać tą książkę, co ostatnio wzięłam z biblioteki.
- Jak chcesz. Do zobaczenia. - pożegnali się i poszli w przeciwne strony.
- Pan Sławek jest twoim tatom ? - zapytał zaciekawiony Maciek.
- Tak. Czemu pytasz ? - spojrzała na niego zdziwiona.
- Po prostu nie wiedziałem, że ma córkę. - odpowiedział usprawiedliwiającym głosem.
- Ach .. rozumiem.
Rozmawiali również przez całą drogę, Agnieszka stwierdzała, że czuje się przy nim swobodnie i z chwili na chwilę coraz bardziej się do niego przekonuje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)